(Nie do końca) 100 książek, które chcę przeczytać
Blog , Książka / 8 maja 2015

Zauważyłem, że coraz więcej blogerów (a tak właściwie blogerek) książkowych publikuje swoje wykazy 100 książek, które mają zamiar przeczytać. Pomyślałem, że też mógłbym to uczynić. Spojrzałem zatem na swoją listę #mustread i pojawił się kłopot.

„Kroniki Atopii” – Matthew Mather
Książka / 7 maja 2015

Jeszcze parę lat – ba, nawet miesięcy! – temu nie przypuszczałbym, że sięgnę po książki science fiction. Tymczasem po udanych przygodach z „Chórem zapomnianych głosów” Remigiusza Mroza czy też „FUTU.RE” Dmitrija Glukhovsky’ego, postanowiłem ponownie spojrzeć w przyszłość. Tym razem za cel obrałem sobie Atopię.

„Lotnisko w Monachium” – Greg Baxter
Książka / 6 maja 2015

Naszło mnie ostatnio, że zdecydowana większość książek pisana jest z perspektywy wszechwiedzącego narratora. No, pomijając wszelakie wywiady-rzeki. Miłą, choć nietypową odmianą zatem była dla mnie lektura „Lotniska w Monachium” – najnowszej powieści Grega Baxtera.

„Siostrzyca” – John Harding
Książka / 29 kwietnia 2015

Dziwi Was zapewne tytuł książki i zastanawiacie się, czy zachęca do przeczytania? Głowicie się, czy w ogóle jest w języku polskim takie słowo? Podczas lektury przestanie Was nurtować to ostatnie pytanie – takich słów, których nigdy nie słyszeliście, a mogłyby funkcjonować w codziennym życiu, znajdziecie na pęczki. Dlaczego? Spieszę wyjaśnić :)

„Blisko, nie za blisko” – Paweł Droździak, Renata Mazurowska
Książka / 24 kwietnia 2015

O książkach utrzymanych formie rozmowy dwóch niefikcyjnych postaci często mówi się, że to „wywiad-rzeka”. W tym przypadku rzekłbym, że jest to niesamowicie rwący potok, którego kierunek czasem jest tak nieprzewidywalny, aż odnosimy wrażenie, że wszystko płynie w nim niejako „pod prąd”, by po chwili znów porwać się w inną stronę.

„Domofon” – Zygmunt Miłoszewski
Książka / 22 kwietnia 2015

Nazwisko autora tyle razy pojawiało się w mediach w związku z jego trylogią o prokuratorze Szackim, że trudno było nie sięgnąć po pierwszy tom. A potem drugi i trzeci. A potem dziwić się, że autor dopuścił do tak diametralnie różnej już „na dzień dobry” od literackiego pierwowzoru ekranizacji „Uwikłania”. Profilaktycznie zatem ominąłem ten film, jak i najnowszą produkcję z Więckiewiczem, a o książkach zapomniałem, choć lektura była to zacna. Wpadł mi jednak w ręce „Domofon” – ni to thriller, ni to horror – i postanowiłem zaryzykować.

„Dyskretny bohater” – Mario Vargas Llosa
Książka / 20 kwietnia 2015

Ten peruwiański pisarz i laureat Literackiej Nagrody Nobla w 2010 roku dopiero tą książką po raz pierwszy zagościł w moich czytelniczych progach. Owszem – jego nazwisko było mi jako-tako znane, obijało się o uszy, pojawiało tu i ówdzie, zerkał na mnie z bibliotecznych półek, jednak nigdy na tyle natrętnie, bym przyjrzał się mu bliżej.

„Rzeźnia numer pięć” – Kurt Vonnegut
Książka / 17 kwietnia 2015

Twórczość Kurta Vonneguta, a zwłaszcza „Rzeźnię numer pięć”, polecano mi niejednokrotnie. Już daaawmo temu wylądowała ona na mojej liście #mustread i – ujmując to w sportowym żargonie – przez parę sezonów namiętnie grzała ławkę rezerwowych. Zawsze pojawiała się jakaś inna pozycja książkowa „na już”, albo w najgorszym wypadku „na za chwilę”, lista pęczniała (i pęcznieje nadal, swoją drogą…), a Vonnegut siedział cicho w kącie i nie narzekał. Ostatnio, podczas wizyty w Empiku, zdałem sobie sprawę, jak bardzo zmienił się mój gust jako „trenera” – dawniej w zespole grali Jeffrey Archer, John Grisham i Stephen King, a resztę drużyny stanowił zlepek postaci. To oni jednak grali pierwsze skrzypce, vzy też pierwszą piłkę. A może pierwsze strony? Nieważne. I właśnie podczas tej wizyty w Empiku (wizyty, nie zakupów) odkryłem, że niemal z każdej półki mógłbym kogoś wybrać. A to oznaczało zarazem, że w drużynie trzej panowie stracili monopol na grę, ustępując miejsca innym zawodnikom. Vonnegut po latach doczekał się swojego debiutu. Wszedł na „boisko” i już w pierwszej akcji zdrowo namieszał…

„Hobbit i filozofia” – Gregory Bassham, Eric Bronson, William Irvin
Książka / 16 kwietnia 2015

Przyznam szczerze – nie byłem nigdy fanem Tolkiena. Do dziś nie przeczytałem „Władcy Pierścieni”, a na filmach potrafiłem zasypiać – chyba tylko pierwszą część widziałem w całości. Sytuacja zmieniła się, gdy na ekrany kin wszedł „Hobbit”, a ściślej pierwsza część. Przeczytałem całą książkę, a następnie rok w rok wyczekiwałem kolejnych produkcji w kinie. Niedawno w Poznaniu obchodzone były Dni Tolkiena – niestety nie było mi dane w nich uczestniczyć, ale w yym samyn czasie do moich rąk trafiła dość interesująca książka zatytułowana „Hobbit i filozofia. Prawdziwa historia tam i z powrotem”. Pamiętając fabułę powieści (a raczej bajki dla dzieci, bo tym właśnie „Hobbit” jest!) oraz co nieco z filozofii na studiach, ochoczo zabrałem się za lekturę.

„W cieniu” – A.S.A. Harrison
Książka / 10 kwietnia 2015

Zacznę nietypowo, ale pierwsze, co zwróciło moją uwagę, to napis na okładce, wieszczący, że  jest to książka dla fanów „Zaginionej dziewczyny” i „Zanim zasnę”. Obie te powieści przeczytałem w ubiegłym roku i baaardzo przypadły mi do gustu, ochoczo więc wziąłem się za lekturę „W cieniu”. I cóż… z początku myślałem, że ten napis to taki nad wyrost, jak w większości przypadków, ale im dalej zagłębiałem się w treść powieści, tym bardziej jestem w stanie choćby w części zgodzić się z osobą, która zdecydowała się o umieszczeniu tego sloganu na okładce. Jodi Brett i Todd Gilbert to mieszkająca ze sobą od wielu lat para, uważana przez znajomych za małżeństwo, choć faktycznie

1 60 61 62 63 64 71