„Był sobie chłopiec” – Nick Hornby

11 lipca 2015

352x500Podobnie jak w przypadku wczorajszej recenzji „Klubu Dumas” Arturo Pérez-Reverte, tak i tym razem: widziałem niegdyś ekranizację, wreszcie przyszła pora na lekturę pierwowzoru. Tym razem jednak odpuściłem sobie jak na razie ponowne obejrzenie filmu (choć i tak pamiętam różnice), także skupię się typowo na książce.

Poznajcie Willa Freemana – 36-letniego gościa, który nigdy w życiu nie pracował. Bo nie musi – jeden wyczyn jego ojca ustawił go na całe życie. Will, choć wiekowo plasuje się w kategorii „mężczyźni”, emocjonalnie i umysłowo z pewnością jest chłopcem. Niezdolny do stałych związków, nie mający nawet większego celu w życiu niż spędzanie całego dnia w domu przed TV, wydaje się być kiepskim materiałem na jakiegokolwiek partnera, chyba że dla pilota telewizyjnego. Mimo to szuka kobiet, któe uda mu się uwieść, by spędzić z nimi choć jedną noc.

Poznajcie też Marcusa – ten z kolei ma 12 lat i ciężki bagaż doświadczeń. Po rozwodzie rodzicó przeprowadził się wraz z matką do innego miasta, by rozpocząć życie na nowo zgodnie z jej życzeniem. Nielubiany w szkole, nie dbający o to, czy jest modnie ubrany, nastoletni Marcus stara się nikomu nie wchodzić w drogę i po prostu przeżywać każdy kolejny dzień. Jako jedyny mężczyzna w domu (w pełnym znaczeniu tego słowa) czuje się też odpowiedzialny za swoją matkę, Fionę, któa miewa rozmaite huśtawki nastrojów.

Co może wyniknąć ze spotkania tych dwojga? Małego mężczyzny i dużego chłopca? Zwłaszcza, jeśli weźmie się pod uwagę, że ani Will, ani Fiona, nie zamierzają nawet zapałać do siebie jakimkolwiek uczuciem? Ano wychodzi z tego mieszanka wybuchowa o sile większej niż jakiekolwiek kilotony, megatony i inne -tony, do których przywykliśmy (a nie powinnniśmy).

„Był sobie chłopiec” to bardzo ciepła, a zarazem pouczająca opowieść o dojrzewaniu. Nie tylko tym „standardowym”, związanym z wiekiem, ale raczej emocjonalnym, które u każdego człowieka przebiega w inny sposób, w zależności od życiowych doświadczeń. To także opowieść o tym że my – dorośli – wciąż mamy wiele do nauczenia się od dzieci, bo ich postrzeganie świata jest zgoła odmienne od naszego, a co za tym idzie: dostrzegają to, co dla nas jest niewidoczne. To wreszcie historia o tym, że każdy ma w swoim życiu pewną misję do spełnienia i może nawet nie być jej świadom – ale z pewnością jest gdzieś i komuś w jakiś sposób potrzebny. Brzmi zawile – ale zawsze kończy się happy endem. I do tego powinniśmy chyba dążyć: w końcu kto nie lubi szczęśliwych zakończeń? :)

Autor książki: Nick Hornby
Tytuł książki: Był sobie chłopiec
Tytuł oryginalny: About a boy
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Elżbieta Kawczyńska
Liczba stron: 308
Kategoria:
Literatura piękna
Gatunek: Literatura zagraniczna
Forma: Powieść
Rok pierwszego wydania: 1998
Rok pierwszego polskiego wydania: 2000

Related posts:

"Antyporadnik. Jak stracić męża, żonę i inne ważne osoby" - Mika Dunin
"Zarzut" - Steve Cavanagh
"Śmieszne kostiumy. Układanki, przebieranki" - wyd. Wilga

No Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>