„Assassin’s Creed: Oficjalna powieść filmu” – Christie Golden

14 lutego 2017

AC_OMN_cover_PL_front-685x1024PRZEMEK:

Specyficzny ze mnie fan serii „Assassin’s Creed”, przyznaję. Przeczytałem do tej pory wszystkie wydane w Polsce powieści Olivera Bowdena, ale jeśli chodzi o grę, to zaledwie przez krótką chwilkę wczułem się w hasającego po Florencji bohatera, jakim był Ezio Auditore de Firenze. Gdy tylko dowiedziałem się, że do kin trafi film oparty na tej serii gier, obiecałem sobie, że go obowiązkowo obejrzę – tymczasem zdążyłem przeczytać oficjalną powieść filmu, a w kinie mnie do tej pory nie było. Cóż… to się chyba nazywa książkoholizm ;)

Wracając do powieści… Naszego bohatera, Calluma Lyncha, poznajemy w nietypowych okolicznościach. Oto temu młodemu chłopcu, jarającemu się skakaniem po dachach na swoim rowerze, przydarza się rodzinna tragedia – jego ojciec asasyn zabił mu matkę, by ta nie przeszła mniej lub bardziej świadomie na stronę templariuszy. To pierwszy moment, w którym Cal spotyka się z tymi dwoma zakonami, które – czy tego chce, czy nie – zamierzają pokierować jego życiem.

Mija wiele lat, jest rok 2016. Fynch przebywa w więzieniu i za moment zostanie na nim wykonana kara śmierci. Otrzymuje zastrzyk, jednak – zamiast umrzeć, zgodnie z oczekiwaniami wszystkich – budzi się w nieznanym sobie miejscu. Wkrótce odkrywa, że jego wybawcą, a zarazem ciemiężcą, jest Abstergo – firma, która stworzyła Animusa, narzędzie umożliwiające przenikniecie we wspomnienia przodka. Tym samym Cal zmuszony jest, by stać się asasynem Aguilarem de Nerha, by wyjawić informację, gdzie jest przechowywane Jabłko Edenu, mogące dać templariuszom władzę nad światem.

Z góry zaznaczam raz jeszcze, że nie wiem, jak to wypadło w filmie (aczkolwiek znajomi, będący fanami gier z serii byli raczej rozczarowani niż oczarowani) – książce jednak brakuje… „czegoś”. Nie wiem, może tak bardzo przywykłem do stylu Olivera Bowdena, że ten należący do Christie Golden nie przemawia do mnie aż tak bardzo? Początek książki był dla mnie intrygujący, im dalej tym robiło się naprawdę coraz ciekawiej, aż nagle czar gdzieś prysł i nie powrócił…

A szkoda, bo zarówno historia Calluma Fyncha czy też Sofii Rikkin, jak i opowieść o Aguilarze, dzielnie walczącym w
XV wieku w Andaluzji same w sobie są intrygujące. Jednak mam wrażenie, że finisz książki (a ponieważ to oficjalna powieść filmu, to na ekranie być może też) kreowany był trochę „na odpieprz”, „byle skończyć” i woła o pomstę do nieba.

Dla fanów serii pozycja niemalże obowiązkowa, jednak radzę uzbroić się w duże pokłady cierpliwości i zrozumienia. Tych, którzy niw mieli jeszcze styczności z serią „Assassin’s Creed”, odsyłam najpierw do powieści autorstwa Olivera Bowdena. Przesiąknięcie klimatem, wczujecie się – inaczej ta książka może Was zrazić do ogółu serii, a byłaby to niepowetowana strata.

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego
gorąco dziękujemy Wydawnictwu Insignis.

Autor książki: Christie Golden
Tytuł książki: Assassin’s Creed: Oficjalna powieść filmu
Tytuł oryginalny: Assassin’s Creed: The Official Movie Novelization
Język oryginalny: angielski
Tłumacz: Michał Strąkow
Liczba stron: 392
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: Fantasy
Forma: Powieść
Rok pierwszego wydania: 2016
Rok pierwszego polskiego wydania: 2017

Related posts:

"Moneyball: Nieczysta gra" - Michael Lewis
"Temat na pierwszą stronę" - Umberto Eco
"Farmagedon. Rzeczywisty koszt taniego mięsa" - Philip Lymbery, Isabel Oakeshott

No Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>