7 seryjnych dylematów czytelniczych

8 lutego 2016

pan-samochodzik-seria-ksiazek-o-panu-samochodziku-ARTICLE_MAIN-49000

Wprawdzie dziś #kryminalnyPoniedziałek i pewnie spodziewaliście się recenzji kolejnej powieści reprezentujacej ten gatunek, jednak… Naszła mnie jednak pewna myśl, która w dużej mierze dotyczy kryminałów, lecz można ją odnieść także do innych gatunków. Mam na myśli serie liczące po kilka książek.

Osobiście uwielbiam czytać książki całymi seriami. Kiedy już poznaję jakiegoś bohatera i zaprzyjaźniam się z nim, pragnę na dobre wsiąknąć w jego świat, poznać całą dotychczas opowiedzianą historię tej postaci. Wiąże się to jednak z paroma dylematami czy chorobami, przed którymi każdy czytelnik może nagle stanąć.

Pominę tutaj główny problem, znany potocznie mniej więcej jako „o Boże, kolejnego tomu jeszcze nie wydano/nie napisano, a ja chcę wiedzieć, co dalej” – bo to powszechna choroba, na którą remedium jest albo czytanie nowego tomu w oryginale, zanim trafi na nasz rynek, albo – w tym drugi przypadku – zamęczanie autora (w tym miejscu szczególnie pozdrawiam Nikodema Pałasza, czekając na wielki powrót Wolskiego). Wytypowałem jednak siedem innych chorób, równie męczących dla skołatanej, czytelniczej duszy. Oto i one, w kolejności zdecydowanie losowej:

1) PADŁEŚ? POWSTAŃ! – ALE CZY NA PEWNO?

Wiele się mówi o dawaniu drugiej szansy itp., ale z reguły łatwiej powiedzieć, niż wykonać. Ot, czytamy serię, dwa świetne tomy za nami, skończyliśmy też trzeci, który – najłagodniej rzecz ujmując – znacznie od nich odbiega. Nie dorasta im do pięt. No dobra, powiedzmy wprost: niemal gołym okiem widać, że autor silił się na trylogię. A tu nagle wychodzi czwarta część – co robić, jak żyć? Dać drugą szansę, po takim partactwie? Pamiętamy dwa pierwsze tomy i wiemy, że jak autor chce, to potrafi, ale pewien niesmak pozostał…

2) BRAKI W BIBLIOTECE LUB KSIĘGARNI

Ta choroba ma dwa oblicza. Pierwsze ukazuje się wtedy, gdy np. skończyliśmy czwarty tom i nie możemy nigdzie upolować piątego. W bibliotece albo go nie ma w ogóle, albo przeszedł w stan wiecznego wypożyczenia, a w księgarniach rozszedł się cały nakład lub po prostu nie zamierzamy go kupować. Z drugim obliczem mają chwilowo do czynienia fani twórczości Remigiusza Mroza: po głośnej premierze finału trylogii „Parabellum” część z nich chce zapoznać się z tą serią, tymczasem pierwszego tomu nie można od dłuższego czasu nigdzie zakupić – ewentualnie na Allegro za trzycyfrowe sumy (!). Pozostaje czekać na dodruk lub szturmować biblioteki, uważając na pierwsze oblicze. Co jednak mają powiedzieć fani wielotomowych serii, takich jak 12 książek o komisarzu Eriku Winterze autorstwa Åke Edwardsona, 22 tomy o Arsène Lupinie autorstwa Maurice’a Leblanca czy 29 książek z Alexem Delaware autorstwa Jonathana Kellermana?

3) POLECONO MI KTÓRYŚ Z KOLEI TOM

Ta choroba dotyczy trochę opisanego powyżej przypadku z „Parabellum” – wszyscy chwalą daną książkę, ba, może nawet ją dostaliśmy, wygraliśmy, kupiliśmy, pożyczyliśmy… ale to jest któryś tom (jeśli drugi to pół biedy) serii. Czytać poprzednie, by dojść do tej konkretnej? Olać to i przeczytać tylko historię przedstawiającą wycinek szerszej rzeczywistości? I o ile postąpimy tak celowo, nie jest najgorzej – tragedia pojawia się, gdy…

4) SKOŃCZYLIŚMY FASCYNUJĄCĄ NAS KSIĄŻKĘ…

..a dopiero po lekturze okazało się, że poprzedza ją kilka innych. I tu pojawia się zgrzyt: nadrabiać wcześniejsze, wiedząc co nastąpi? Czytać dalsze, a „wstęp” zignorować? Czasem okazuje się, że sprawę dodatkowo komplikuje inny fakt:

5) SERIA WYDAWANA JEST NIE PO KOLEI

I o ile obecnie wydawana kolekcja tytułów Pratchetta w kolejności zdecydowanie innej niż pierwotna to pikuś, bo istnieją w obiegu wcześniejsze wydania i można dla zabawy „zbierać nowe, ale ładne, czytać stare, ale po kolei”, o tyle bywa o wiele trudniej. Żeby nie być gołosłownym: seria kryminałów o Williamie Wistingu autorstwa Jørna Liera Horsta, wydawana przez Smak Słowa. Na naszym rynku pojawiły się jak na razie tomy dziewiąty, ósmy i siódmy – dokładnie w takiej kolejności. Powód jest prozaiczny i jak najbardziej zrozumiały – autor został w Polsce odkryty dość późno, za to od teraz możemy być z jego kolejnymi powieściami na bieżąco, a wcześniejsze tomy będą sukcesywnie tłumaczone. Przyznam jednak (jako już zadeklarowany fan serii i autora), że nieco „egzotycznie” poznaje się historię bohatera „od końca”. Pocieszający jest jedynie fakt, że kiedy doczekamy się już przetłumaczonego pierwszego tomu, rzesze czytelników będą mogły rozpocząć od razu (na chwilę obecną) dziewięciotomową, fascynującą przygodę, a i kolejne tomy nie powinny razić ceną, bo swój wiek już osiągną ;)

6) BRAKUJE TOMU

Ten problem dotyczy paru serii – ostatnio gdzieś w sieci natknąłem się na tego typu zestawienie: cały cykl ma, załóżmy, 20 tomów, ale numer 17 nigdy nie został w Polsce wydany. Dlaczego? Nie wiadomo… Ale pojawia się pytanie: po 16 wejść w wydarzenia z 18? Czytać „zagubiony” w oryginale? A może odpuścić całkiem taką „wybrakowaną” serię? Sam nie wiem, jaką decyzję bym podjął. Podobnie ma się też sprawa z seriami, które zaprzestano wydawać, bo np. wydawcy się w Excelu nie zgadzało.

7) TRUDNO TO NAZWAĆ SERIĄ

Ostatni dylemat może niektórym się wydawać nieco naciągany, ale dla mnie stanowi duży problem. Lubię kiedy istnieją powiązania między tomami. Kiedy nawet poboczni bohaterowie wracają, choćby na chwilę. Wiecie, skandynawska seria, mała mieścina na góra dwieście osób, w trzecim tomie wszyscy krzywo patrzą na Johana, miejscowego sklepikarza, ten jednak okazuje się niewinny. Czytamy tom czwarty: ani słowa o Johanie. Zawinął sklep? Przeprowadził się? Zmarł? Ja nie lubię takich niedopowiedzeń – co innego w takim Oslo, tam łatwiej na kogoś nawet przypadkiem nie natrafić. I okej, szanuję Sherlocka czy Poirota, których zagadki można poczytać w innej kolejności, ale… dla mnie, jeśli coś jest serią, to znaczy prezentuje pewien ciąg. A ten powinien być przedstawiony nie tylko np. ciągnącym się przez 6 tomów jednym, jedynym wątkiem miłosnym ;)

Dostrzegacie te dylematy w swoim czytelniczym życiu? A może zauważacie inne, których nie wymieniłem? Zostawcie swoje opinie w komentarzu, jestem naprawdę ciekaw, jak to wygląda w Waszym przypadku :)

Related posts:

Książki, które trzeba przeczytać
Książki warte przeczytania
Jakie kryminały czytają polscy pisarze i pisarki?

2 Comments

  • takitutaki 9 lutego 2016 at 09:50

    ciekawa rzecz jeśli chodzi o serie była z naszym wydaniem serii książek Nele Neuhaus pierwsza ukazała się jakaś część ze środka serii i kolejno wydawane są tomy w odwrotnej kolejności.. hehe w sumie to poczekam aż w końcu będzie tom pierwszy i wtedy się wezmę za czytanie… ale po co taki zabieg wydawcy? eh

    • Przemek 9 lutego 2016 at 14:52

      No to dokładnie tak samo, jak z serią Jorna Liera Horsta – pierwszy wyszedł tom „aktualny”, żeby nie być dużo w tyle do „Zachodu”, a potem powoli wstecz, aż zbuduje się fundamenty. Wiem, też uważam to za nieco dziwne, ale z drugiej strony, gdyby wydać pierwszy tom wtedy, kiedy za granicą jest premiera dziewiątego, to trochę lipa i nigdy się nie dogoni ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>