„Martynka. Małe historie do czytania przed snem” – Gilbert Delahaye
Książka / 1 marca 2018

BASIA: Niektórym Martynki nie trzeba przedstawiać, ale u nas było to pierwsze udane spotkanie z tą bohaterką, dlatego poświęcę samej postaci parę słów. Pierwsze udane, ponieważ nasza córka (3 lata i 3 miesiące w chwili lektury) nareszcie dojrzała, żeby czytać jej takie długie i dosyć trudne bajeczki. Martynka to bardzo ciekawska dziewczynka, żywo interesująca się tym, co ją otacza. Zadaje pytania, szuka, obserwuje, ale przy tym wciąż jest jeszcze dzieckiem: czasem się boi, czasem coś zbroi. W tej pozycji mamy do czynienia z opowieściami na dobranoc. Książka zawiera sześć historii, w których bohaterkę spotykają rożne przygody. Na każdej stronie mamy liczne, piękne ilustracje wspaniale komponujące się z tekstem. Obrazki są tak dobre, że opowieść czytana ponownie wyzwala w małym czytelniku coś takiego, że sam zaczyna dopowiadać, co będzie dalej (tak było w naszym przypadku). Tematyka również idealnie dobrana dla małych dziewczynek. Kotki, tańce, księżniczki i rycerze, tajemniczy książę czy kraina baśni z jednorożcami – przez ten etap musi przejść chyba każda rodzina małej dziewczynki. Jest jeszcze opowieść o duchach, w której dziewczyna okazuje się odważniejsza od chłopca, budująca pewność siebie wcale nie tak tchórzliwych dziewczynek. Ta pozycja bardzo nam się podobała i z pewnością wkrótce sięgniemy po inne części z…